• Wpisów:655
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:33
  • Licznik odwiedzin:27 443 / 2092 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie zasłużył na to, aby wiedzieć, że go kocham
...Dusia...
 

 
...Dusia....
 

 
...Dusia....
 

 
...Dusia....
 

 
...Dusia....
 

 
...Dusia....
 

 
...Dusia....
 

 
‎Drogi Święty Mikołaju! Po pierwsze, wiem, ze nie spełniasz życzeń, tak samo jak dobre wróżki, spadające gwiazdy, czterolistne koniczynki, ileś-tam kropkowate biedronki i inne, różne, mniej bądź bardziej znane 'rzeczy', które według podań ludowych owe życzenia spełniają. I co to za różnica, czy napiszę do Ciebie, czy do Yeti, czy sobie wymyślę kogoś jeszcze innego? Jak przecież szansa na spełnienie życzenia jest taka mała.. Zupełnie, jakbym sobie życzyła czegoś totalnie nierealnego, jak 15 cm dłuższych nóg, albo mniejszego nosa, albo z dwa rozmiary większego biustu.Wiesz czego bym chciała? Miłości. Takiej zwykłej, szczerej, szczęśliwej i prawdziwej. Emocjonalnej i fizycznej po równo. Może to dziwne, ale mimo wszystko w nią wierzę. Bo przecież nie wolno czegoś przekreślać tylko dlatego,że nas nie spotkało.

...Dusia...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
• I love мy ɯishєs •

...Dusia...
 

 
Omom...omom jadłabym ! *.*

...Dusia...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
najlepszy czas w roku ..

...Dusia...
 

 
DEBILU ZŁAMAŁEŚ MI SERCE A JA NADAL CIĘ KOCHAM ♥

...Dusia...
 

 
Te słoje żarowe są cuute soo, i są one idealne na imprezy i takie. (: Co będzie potrzebne; / / Nożyczki / / kije Glow / / Jar / / Rękawice gumowe / / Ochronne okulary (opcjonalnie) ~ być bardzo ostrożnym przy ten sposób Okazuje się świetnie, ale nie chcę. dostać hurtt. O1 Wyjmij kij poświata (:.... Wytnij je na jednym końcu, noszenie rękawic, przez słoik (nie chcę tego icky stuff aby całym swoim handss) . O2 Flick rzeczy wszystko na słoiku to zabawa (:... Jest też trochę niechlujny . ----- Będzie wyglądać tam małe kawałki szkła / plastiku tam Nie bierz ich, dostaniesz je później . (: ... O3 Ostrożnie zrzuci małe kawałki Następnie wstrząsać płyn resztki całego słoika .! O4 Idź do ciemnego pokoju i cieszyć się piękną słoik ♥ -------- Niestety, te tylko poświata na około godzinę). Jeśli chcesz uzyskać trwałe te, proponuję zakup blask-in-the-dark farbę z lokalnego sklepu i rozpryskiwanie się, że około w słoiku. Jeśli wszystko działa, prosimy przesłać zdjęcie i komentarz to tutaj (! Lovee ♥

...Dusia...
 

 
Moje nowe opowiadanie hmm no to może tytuł
"Mam na imię Julia"
Chodziłam jeszcze do gimnazjum, moja ostatnia klasa. Była zima. Nie była jakaś wyjątkowa, bo śnieg padał tylko co jakiś czas, więc autobusy jeździły normalnie do szkoły. Byłam wtedy totalnie zauroczona w pewnym chłopaku w tym samym wieku, ale z innej klasy. Miał na imię Bartek. Pewnego dnia jak zwykle odrabiałam po południu lekcje i miałam włączone gg. Podczas pisania ciężkiej pracy na język polski przyszła wiadomość od nieznanego numeru. Ktoś napisał „ dzień dobry ;* ”. Zapytałam kim jest, a ta osoba odpisała, że jest moim wielbicielem. Od razu wiedziałam, że to właśnie On, gdyż tylko On potrafił tak napisać. Nie przejęłam się tym za bardzo, bo wiedziałam, że pisał tak każdej swojej koleżance.
Oczywiście nie, dlatego że puszczał się na lewo i na prawo, tylko z tegopowodu, że miał takie poczcie humoru, którym wszystkich zarażał. Był po prostu boski. Od tego momentu pisaliśmy prawie codziennie godzinami, wymieniliśmy się numerami, to był najszczęśliwszy okres w moim życiu. Po około miesiącu beztroskiego pisania coś zaczęło się psuć. Pytał mi się, czy jestem o niego zazdrosna. Chyba ktoś musiał mu to powiedzieć. Napisałam do mojej koleżanki, co mam teraz zrobić, nie chciałam zniszczyć naszej przyjaźni. Ona doradziła mi, że mam mu wszystko powiedzieć. Napisałam mu, że jestem zazdrosna o Darię ( koleżanka, która go czasem odwiedzała ) i że chciałabym z nim być.
Myślałam, że się uda, a on odpisał mi tylko „;/”. Byłam załamana, nie wiedziałam, co myśleć. Napisałam, że dam mu na dziś spokój i żeby jutro dał mi znać. Jak się obudziłam rano, nie było żadnego smsa, płakać mi się chciało i zasymulowałam mamie chorobę i nie poszłam do szkoły. Nie byłam w stanie, nie dałabym rady spojrzeć mu po tym wszystkim w oczy. Od tego czasu wcale już ze sobą nie pisaliśmy. Wtedy chciałam się czegoś dowiedzieć o nim i o Darii. Zaczęłam pisać z jego koleżanką, jak się później okazało olał mnie dla niej. Nie rozumiem. Więc po co ze mną pisał?! Po co robił mi nadzieję ?! Któregoś dnia wymieniłyśmy się numerami gg osób których nie mamy na liście. Postanowiłam napisać do dwóch chłopaków, których numery otrzymałam. Po prostu, żeby sprawdzić, czy są prawdziwe. To był wielki błąd. Pierwszy miał na imię Paweł, chodziłam z nim do jednej klasy w podstawówce. On zachował się normalnie i tylko odpisał no spoko. Ten drugi to też był chłopak, z którym chodziłam do podstawówki, do tej samej klasy, ale nie za bardzo go kojarzyłam. Tylko pamiętałam dwie przykre rzeczy z nim związane. Raz jak graliśmy na wf-ie w piłkę nożną.
Dostałam wtedy od niego z piłki w brzuch. Bardzo bolało, aż się popłakałam. A drugi raz to wtedy, jak zaczął obrażać moją mamę i mówił o niej różne obleśne rzeczy. Naturalnie poszłam z tym do nauczyciela się poskarżyć. Ale przejdźmy do rzeczy. Po wysłaniu do niego wiadomości, on zaczął się dziwnie zachowywać, ciągle pisał, a ja nie miałam ochoty już z nim rozmawiać. Wymyśliłam coś w stylu, że muszę pomóc mamie i poszłam. Następne dni były takie same, nie mogłam spokojnie siedzieć na gg na widoku, bo on ciągle pisał, ale nie chciałam go urazić i nie mówiłam mu, że mnie już męczy. Ale to nie był koniec. Do tego wszystkiego po kilku dniach napisał do mnie na komórkę, powiedział, że dostał numer od Bartka. Miałam ochotę go rozszarpać. Z litości oczywiście z nim pisałam. Po trzech miesiącach ciągłego pisania wyznał mi, że mnie kocha. Mogłam się tego spodziewać. Ja w ogóle nie odwzajemniałam jego uczuć. Zaczęliśmy pisać na co raz to więcej tematów. Aż napisał, że chciałby mnie pocałować, ale się boi, bo nie umie i się nigdy nie całował. Ja miałam taką samą sytuację, jak on. Postanowiłam spróbować. Nie wiem, czemu, ale nawciskałam mu, że też tego pragnę. Oczywiście to nie była prawda, nie chciałam, aby do tego doszło. Spotkaliśmy się niedługo w pobliskim lesie.
Nie wiedzieliśmy, jak to zrobić. Ja zaczęłam się bronić. W końcu jednak doszło do tego, pocałowaliśmy się. Pewnie każdy pomyśli, że było cudownie. Ale nie ! Wcale nie było, to było obrzydliwe, naprawdę on nie potrafił, a poza tym obrzydzały mnie jego pryszcze na twarzy, których miał dosyć sporo. Właśnie zapomniałam dodać, że był niskiego wzrostu, nawet niższy ode mnie i nie ukrywając brzydki, taki jakiś przymulony. A ja miałam za dobre serce, żeby go zostawić, tak po prostu. Bałam się jego reakcji. Po tym całym zdarzeniu, zaczęłam biec do domu. Plułam cały czas i wycierałam twarz. Potem się naprawdę porządnie umyłam. Z nerwów nie odbierałam od niego telefonów, poza tym mój tata dzwonił do mnie, bo nie wiedział, gdzie jestem i że mam wracać, bo mnie długo nie ma. Później wyłączyłam komórkę na cały dzień. Kiedy ją włączyłam, zrozumiałam, że to jest dość agresywny człowiek i manipulant. Żałowałam tego, co zrobiłam, chciałam cofnąć czas, ale było za późno. On pisał, że jestem chora, bo mu nie odpisuję, że mam go w dupie itd. Ja oczywiście z dobroci mojego serca napisałam, że przepraszam i wciskałam, że ten pocałunek był cudowny. Z racji, że się już całowaliśmy, on zasugerował, że chcę ze mną być. Ja napisałam, że nie jestem jeszcze gotowa, on się zdenerwował, bo w końcu się całowaliśmy.
Powiedziałam, że dam mu znać za dwa tygodnie. Za te dwa tygodnie ciągle przedłużałam termin. On pisał, że na pewno nie będę chciała, że się go wstydzę, a ja się tylko i wyłącznie pogrążałam. Mówiłam, że nie ma racji, że będzie wszystko dobrze. Byłam zła na siebie, przecież ja go wcale nie kochałam. Chciałam wydłużyć termin podjęcia decyzji do końca roku szkolnego, po to żeby nikt się ze mnie w szkole nie śmiał, że chodzę z mniejszym ode mnie. Powiedziałam sobie, że i tak pójdziemy do innej szkoły, więc raczej nikt się nie dowie ze znajomych. W czasie kiedy upływał termin, do którego miałam mu powiedzieć, co dalej z nami spotykaliśmy się. Całowaliśmy się. Nie było to nic przyjemnego. Już za drugim razem w lesie powiedział, żebym mu zaufała.
Włożył mi swoją rękę w majtki. Nie wiedziałam, co mam zrobić, bolało mnie. Powiedziałam mu o tym. To nie było miłe. On mi nie wierzył i robił to dalej, a to naprawdę bolało. W czasie innych spotkań dochodziło do tego samego, czasem bolało, czasem nie. Ja zgadzałam się na wszystko po prostu z litości. 5 czerwca wieczorem uświadomiłam sobie, że mi się to podoba i postanowiłam mu na następny dzień powiedzieć, że od dziś mogę być jego dziewczyną. Coś mi przyćmiło moje myślenie i wtedy myślałam, że go kocham. Oczywiście był zadowolony. Pierwszy dzień w szkole to była katastrofa. Wszyscy się podśmiewali, a on chodził obrażony. I tak jakoś powoli zleciało do końca roku. W trakcie tego jeździłam na dodatkowy projekt do pobliskiego miasta.
Kręciło mnie to, a nasza grupa miała nakręcić film. On zawsze był temu przeciwny, bo myślał, że go tam zdradzam. I zawsze był zły, jak nie pisałam wtedy z nim. Na ten projekt jeździł też Bartek, ale nie zwracałam na niego uwagi, poza tym był w innej grupie. Kiedy pierwszy raz tam przyjechałam, wiedziałam, że jestem z dwoma chłopakami razem. Nie wiedziałam, jak oni wyglądają i kim są. Wtedy oto poczułam, że serce mi zaraz wyskoczy. Jeden z nich był cudowny, a tego jego zielone oczy 3 po prostu boskie ! Siedzieliśmy naprzeciwko siebie. On się na mnie spojrzał i uśmiechnął, odwzajemniłam ten uśmiech. Nie zamieniliśmy ze sobą nawet jednego sensownego zdania. W myślach wyobrażałam sobie, jak mile ze sobą rozmawiamy. Ale to tylko było marzenie. Po przyjeździe do domu, weszłam błyskawiczne na facebooka i pisałam z moją najlepszą koleżanką Klaudią. Nie wiedziałam nawet, jak ten przystojny chłopak ma na imię, więc zapytałam się jej. Piotrek, tak się nazywał. Po chwili otrzymałam od niego zaproszenie do znajomych. Bez wahania przyjęłam.
Nie musiałam długo czekać, aż do mnie napisał. Byłam rozpromieniona pisząc z nim i czułam się szczęśliwa. W między czasie udawałam przed moim chłopakiem, że się długo kąpie i że robię lekcję, dlatego będę dłużej mu odpisywać. Uwierzył w tą bajeczkę. Nie miał już też na szczęście pretensji o ten projekt. Szczerze, miałam już go dosyć, ale bałam się zerwać. Nie chciałam go oszukiwać dalej, ale też nie chciałam go zranić. Myślałam cały czas tylko o Piotrku. Pewnego dnia jednak kontakt między nami się urwał, bo Dominik( mój chłopak ) napisał do niego, żeby się odczepił. Musiałam się tylko podporządkować. Po kilku dniach uświadomiłam sobie, że nie chce tego ciągnąć i poradziłam się Majki, co mam czynić. Ona też była za tym, żebym z nim zerwała. Poza tym on jej nie tolerował. Sam wybierał mi przyjaciół. Jeździliśmy często z nim, z Martą i Krzysztofem, bo to był jego najlepszy kolega. To mieszało mi już całkiem moje uczucia.
Ale po jakimś czasie pogodziłam się z tym, że on jest z Martą. Pod koniec lipca próbowałam zerwać z moją fałszywą miłością. Nie dość, że miałam dość namawiania do pettingu ( chciałam być czysta ), to jeszcze nie kochałam go. To, co czułam do Piotra było przeciwieństwem. W nim byłam zakochana, a Dominika nienawidziłam. Przechodząc do rzeczy.. zrywałam z nim parę razy, gdyż on przyjeżdżał po tym wszystkim i mnie namawiał, abym wróciła, a ja się głupia zgadzałam. Byłam na wyczerpaniu, postanowiłam poradzić się moje drugiej przyjaciółki, która w porównaniu do mnie była bardziej stanowcza i odważna. Mówiła mi, że muszę być silna i, że on to tylko debil, któremu nie mogę ufać. On ciągle pisał, że się zabije, że nie będę miała już przyjaciół przez to, co mu zrobiłam. Dzięki Kaśce dałam radę to przetrwać. Zmieniłam numer gg, komórki i zablokowałam go na facebooku.
Niestety przez to, że z nim byłam ,oddaliłam się od Boga, bałam się powiedzieć mu prawdę. Przed tym całym rozstaniem spotkałam się z nim i doszło nawet do tego, że musiałam zrobić mu dobrze. To było straszne, nigdy tego nie zapomnę Namawiał mnie także podczas spotkań do współżycia, ale na to nie mogłam pozwolić. To by było za dużo! Obiecałam sobie i Bogu, że nigdy tego nie zrobię przed małżeństwem. Obrażał się za to, łamał gałęzie z nerwów w lesie. Płakać mi się chce, jak teraz o tym piszę. Ciężko mi. Chciałabym cofnąć czas i wszystko naprawić. Martwi mnie ta myśl, że nie przestrzegałam szóstego przykazania bożego. Jedyna dobra rzecz, to taka, że skończył się już ten toksyczny związek. Niestety to niosło ze sobą konsekwencje, mówił że wszyscy przyjaciele staną się moim wrogami. Tak też się stało. Odwróciła się ode mnie jedna z najlepszych koleżanek ze szkoły i wiele innych. No ale cóż, muszę iść na przód.
Ważne, że nie jestem sama, że mam jeszcze te najwierniejsze Majkę, Kasię i nowe koleżanki w nowej szkole. Na początku roku zdarzyła się jeszcze jedna dziwna rzecz. Chłopak, który chodził ze mną do klasy przez trzy lata do gimnazjum, przeniósł się do mojej klasy w technikum po kilku dniach po rozpoczęciu roku, wciskając że nie rozumie matematyki na swoim profilu. Długo nie musiałam czekać, aż wyznał mi miłość. Nie był on w moim typie i odmówiłam mu. Cieszyłam się, że nie popełniłam znowu tego samego błędu. Teraz moimi trzema marzeniami jest schudnąć, gdyż przez to wszystko przytyłam. Ważę 70 kg przy wzroście 167 cm. Dużo !!! Po drugie chciałabym zdać maturę bardzo dobrze, a po trzecie powrócić do pisania z Piotrkiem.. Dziwne, że moje uczucie do niego nadal nie zgasło..

P.s miałam ochotę na napisanie czegoś, co o tym sądzicie ?
...Dusia...
  • awatar Gość: Super :* Wpadnij ♥Zapraszam do komentowania♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bo gdyby przyjaźń zawsze była prawdziwa nigdy bym nie cierpiała !

...Dusia...
 

 
Śliczne prawda ? ;**
 

 
Ktoś fotografuje ? ; 3

...Dusia...
 

 
Niestety to wszystko trwało 3 dni, on się chyba tylko zabawił moimi uczuciami nienawidzę go... ale naprawdę nadal go kocham. napisał mi że chyba do siebie nie pasujemy i że jednak woli być moim najlepszym przyjacielem a nie chłopakiem oraz napisał mi także niby że ja też sądzę tak samo jak on. Yhh wzięłam się do "kupy" i zaczynam nowe życie 0 chłopaków, trochę czasu dla przyjaciół, nauka bo zawsze byłam wzorową uczennicą a teraz moje oceny z matmy 3,3+,3 taa jasne naprawdę rewelka -,- W ogóle nie mam czasu nawet na pingera tak mi brakuje czasu na wszystko i nic. Tęsknie za wami moi czytelnicy

...Dusia...
 

 
Więc pewnego dnia chyba wrzesień/październik wyznałam mojemu najlepszemu ukochanemu przyjacielowi teraz chłopakowi że czuje coś do niego więcej niż przyjaźń bardzo i to bardzoo go kocham ;D on mi napisał że czuje to samo chodziliśmy do podstawówki 3 lata razem no i niestety wyjechał no ale wczoraj a dokładniej w halloween on do mnie przyjechał na początku tak o 19:26 spacerowaliśmy gadaliśmy itd później było nam zimno za czeliśmy się tulić potem gadka na klatce on zaczął na klatce wiesz ... i nagle wychodzi z mieszkania zbuntowany facet otwiera drzwi i pado nosz kuźwa głupia klamko chodziło mu o to że jak otwierał drzwi to zepsuł całą klamkę bo ją zerwał jaki my mieliśmy polew hahaha. no ale potem znajomi nas wyciągneli z klatki i jak się wszyscy rozeszli to zaprosił mnie na frytki hehe xd no a potem zapytał się mnie sami wiecie co haha ;*

...Dusia...
 

 
Więc dobrze wiecie chodze do szkoły muzycznej... jak na dwie szkoły ucze się wmiare dobrze wiecie fizyka,geografia,chemia itd nowe przedmioty to troche trudniej -,- u mnie wszystko OK nic nowego ^^ no chyba oprócz tego że kocham cię kocham ! mają niestety racje że przyjaźń damsko-męska w niektórych podkreślam niektórych przypadka nie istnieje. niestety oby dwoje się w sobie zakochakliśmy noo i jesteśmy razem wydarzyło się to wczoraj w hallowen ;p później napisze co gdzie i jak hahaha papapa ;*

...Dusia...
 

 
Jestem po mega mega długiej przerwie później opowiem dlaczego co i jak ;p Bardzo tęskniłam za pisaniem *.*

...Dusia...
  • awatar Dagaa :*: witaj :D ! to wreszcie będziesz pisała ;3 . + zapraszam ;) ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Część 3 "Niechciana"

-Byłam u mamy w szpitalu... - zaczęłam się tłumaczyć. - Wiem, że powinnam iść do szkoły, ale po tym wszystkim nie mogłam – zakończyłam smętnym głosem. Miałam nadzieję, że babcia po prostu da mi spokój.
-Twoja matka nie umiera, więc o co tyle krzyku? - zapytała kpiąco. Wyczytałam z jej czujnego spojrzenia wielkie niezrozumienie.
-Nie umiera, ale wyjeżdża, to prawię to samo – powiedziałam i zgięłam palce na białym obrusie. Nagle poczułam silny ucisk w klatce piersiowej, a łzy na nowo zaczęły atakować moje oczy. Zacisnęłam mocno powieki, żeby żadnej z nich nie uronić.
-Wielkie rzeczy, przecież wiedziałaś o tym już wczoraj... – przerwała nagle, a w jej oczach pojawił się dziwny błysk – Zaraz, zaraz... Myślałaś, że matka weźmie cię ze sobą? - wykrzywiła usta
w złośliwym uśmiechu, a ja natychmiast przeniosłam swój wzrok z jej twarzy na moje dłonie.
- Głupie dziecko, przecież twoja matka, zawsze miała cię gdzieś. To ja cię wychowywałam i co najważniejsze nadal będę to robić, więc nie myśl o niej.
Nie potrafiłam dłużej wytrzymać i łzy ciurkiem lały mi się z oczu, kończąc swoją drogę na stole. Zacisnęłam mocno zęby ze złości i goryczy. Boże... jak ja ich nienawidzę.
-Teraz wszystko się zmieni. Nie będziesz nigdzie łaziła ani spotykała się z tymi dzieciakami. Będziesz mi pomagać w domu. Nauczę cię sprzątać, gotować, zobaczysz kiedyś mi podziękujesz – powiedziała. - W wolnych chwilach zajmiesz się nauką, a nie pierdołami. Przecież nie mogę popełnić dwa razy tego samego błędu, jak przy twojej matce – przerwała na chwilę, żeby zaczerpnąć powietrza. - Teraz będziemy tylko razem.
Chociaż weszłam do domu z zamiarem przygotowania sobie jakiejś kolacji, to teraz wątpię, aby jakikolwiek pokarm mógł przebrnąć przez gulę, która ścisnęła moje gardło. Oszaleję... Wstałam cicho od stołu i nawet nie raczyłam na nią spojrzeć. Schody, pokój, łóżko... jedyny cel. Jeden stopień, drugi... zaraz zwymiotuję, tak strasznie mnie zemdliło. Na dodatek, już nawet nie starałam się kontrolować moich łez, po prostu lały się strumieniem. Okno, w moim pokoju jest okno. Siadłam przy nim i oglądałam rozpościerającą się za szybą panoramę mojego małego miasta. Było skąpane w ciemności pana nocy, który uznał, że już pora okryć wszystko swoim ciemnym płaszczem. Ten widok zawsze mnie uspokajał. Po każdej kłótni z babcią siadałam na parapecie i wlepiałam w niego oczy. Księżyc dostojnie prezentował się w pełni, okalając mnie swoim blaskiem. Mój Boże... jaka piękna noc. Widzisz... cały czas z Tobą rozmawiam, skoro mnie słyszysz, to dlaczego mnie stąd nie zabierzesz? Nie rozumiesz tego, jak bardzo chciałabym teraz tylko umrzeć?

To była ostatnia część ;*
Nie oczekuję wielkiej ilości komentarzy, bo wiem, że ani nie piszę tak dobrze, ani moja historia nie jest na tyle ciekawa i oryginalna, by mogła cieszyć się takim zainteresowaniem.

...Dusia...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć kocham cię. Podeszłam bym do niego i bym mu to powiedziała ale nie mam takiej odwagi

...Dusia...
 

 
Część 2 "Niechciana"


Na szczęście żaden z nich nie zwrócił na mnie swojej uwagi. Szłam dalej, mijając po drodze malowniczy staw. Woda w nim była tak czysta, że można było zobaczyć dno.. Wokół niego rosło mnóstwo roślin. Nad stawem znajdował się most, na którym pary zapinały kłódki ze swoimi imionami. Weszłam na niego i zaczęłam czytać napisy – większość to same imiona, nic wielkiego. Po chwili zeszłam z mostu i usiadłam sobie nisko, blisko wody. Spojrzałam na nią i w tym momencie poczułam, jak cała rozrywam się na miliony kawałeczków, których nikt już nigdy nie będzie potrafił poskładać w całość. Po co żyje? Po co jestem? Zaczął atakować mnie natłok myśli różnego rodzaju. Dla kogo staram się być grzeczna, mieć dobre oceny, ładnie się wypowiadać? Nikt tego nie potrzebuje... Dla babci jestem jedynie dawnym błędem jej córki i być może karą zesłaną przez Boga, za nieposłuszeństwo w stosunku do niej. Dla mamy... owocem gwałtu i cierpienia. Nie potrafi mnie kochać... Jestem sama. Dziwka! W tym momencie cały mój smutek się ulotnił, a zastąpił go gniew. Zaczęłam wyrywać trawę kępami i uderzać pięściami w ziemię. Czy to wszystko jest moją winą? Nie zasługuję na to, żeby mnie traktować jak problem, którego będą mogły się pozbyć zaraz po osiemnastych urodzinach. Nie kochała mnie, nie kocha mnie, nie chce mnie, wyjeżdża! Może nigdy jej już nie zobaczę... Dla nikogo nie jestem ważna.
Położyłam się na trawie i patrzyłam w niebo. Niedługo będzie się ściemniać, więc będę musiała iść. Tylko dla kogo warto wracać do domu, szkoły, szarego życia? Ah tak, przecież mam jeszcze dwoje najcenniejszych przyjaciół. Moją kochaną Basię, która tolerowała wszystkie zachowania mojej rodziny: to że rzadko mogła do mnie przychodzić, że nie jeździłam z nią na wycieczki, nie nocowałam u niej. A Witek? Baśka wiele razy szturchała mnie łokciem, żeby pokazać mi, jak na mnie patrzy na przerwie. Gadała bez ustanku o tym, że mu się podobam. Skoro był moim przyjacielem, rzecz jasna musieliśmy się spotykać nie tylko w szkole. Czasem się udało wyjść gdzieś we trójkę i uniknąć ciągłej kontroli rozhisteryzowanej babci. Kiedyś nawet chciał pójść ze mną gdzieś sam na sam, ale odmówiłam, nie wyznałam mu prawdziwego powodu. Tylko mojej przyjaciółce potrafiłam się zwierzać.
Łzy zakręciły mi się w oczach. Wstałam i otrzepałam tyłek z ziemi i trawy, idąc w kierunku swojego domu, myślałam tylko o tych, których jeszcze mam.
Przekręciłam kluczyk w zamku, powoli wchodząc do środka. W kuchni paliło się światło, a przy stole siedziała moja babcia i układała pasjansa. Nie miałam zamiaru z nią rozmawiać, więc gdy tylko zdjęłam buty, szybkim krokiem udałam się na schody.
-Ej, moja panno, gdzie Ci tak śpieszno? - zapytała – Mamy do pogadania!
-Dobrze... - odpowiedziałam najciszej jak mogłam. Wcale nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, a już najbardziej z nią.
Podeszłam do stołu i odsunęłam krzesło. Babcia schowała karty i zaczęła patrzeć na mnie wyczekującym spojrzeniem.
-No, długo mam jeszcze czekać? Gdzie dzisiaj byłaś? Książki i zeszyty zostały w domu, czyli nie było cię w szkole. Ładnie rozpoczęty rok szkolny, nie ma co! - wypuściła z siebie potok słów, który musiał kotłować się w jej głowie przez cały dzień. - Ale na szczęście wszystko niedługo się zmieni- wypowiedziała zadowolonym z siebie głosem.

...Dusia...
 

 
Nie ma to jak pytać się o takie coś ... xd

...Dusia...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›